Jak się zmotywować

Me vs Me, czyli nowe porządki oraz jak się zmotywować.

*Geneza:
Wielu z moich podopiecznych ma jeden tradycyjny, polski, spotykany na szeroką skalę, ogólnie znany problem. Ja nazwałem to: Odjutronizm. Przypadłość ta polega na standardowym podejściu każdego Polaka, czyli od jutra zaczynam…👀 Zazwyczaj wiemy wszyscy jak się to kończy. Ludzie tego typu nie wiedzą jak się zmotywować do zmian. Przeszukując sieć i księgarnie napotkałem wiele rad, jak zwalczyć wewnętrznego lenia oraz co zrobić, aby mi się chciało, tak jak mi się nie chcę. Prawda jest taka, iż każdy człowiek jest poszczególnym kuriozalnym indywiduum i wymaga innych metod. Nie da się jednoznacznie i z pewną dozą stanowczości, nauczyć kogoś tego, aby sam sobie nie szkodził, czy ruszył tyłek z kanapy. Możemy tworzyć memy, pisać piękne sentencje, ukazywać zgrabne ciała na facebook-u i cytować największe umysły tego świata… a Ty i tak wolisz browar w sobotę na baletach z tą rudą, co miała talię w kształcie osy. Jeśli jesteś takim przypadkiem, no cóż Ci pozostało… nic innego, jak tylko ją bzyknąć. Zatem odpowiednia aparycja i prezencja na pewno się przydadzą. Skoro tak, to pewnie będziesz chciał przeczytać dalszą cześć artykułu.

Są też inne przypadki, kiedy to „ciężko” zmęczony Polak, po 8-10 godzinnym dniu pracy, jako pracownik fizyczny (bardzo często na linii montażowej w fabryce), mający dziecko na utrzymaniu, nie ma na nic czasu. Dziwne, biorąc pod uwagę, że wychowuje jedenastoletniego syna, piszę bloga, zakładam firmę i pracuje w dwóch miejscach na raz. Moja aktualna forma jest taka, iż nie ćwicząc przez rok na macie, wyjechałem ostatnio z Czech, z zawodów grapplerskich, z dwoma złotymi medalami. Sypiam zasadniczo świetnie, moja cudowna kobieta uśmiecha się każdego dnia, a Ty dalej nie masz czasu? Jeśli tak, to nie marnuj też mojego i uciekaj z tego blogu! Tobie pomaga tylko piwo i kanapa. Niestety narkoman nie uzyska pomocy od nikogo, dopóki sam przed sobą nie przyzna się, że ma problem. Jeśli zdajesz sobie zatem sprawę z tego, drogi czytelniku, to zapraszam do dalszej części, gdzie dowiemy się jak się zmotywować.
Jak widać rodzajów ludzkiego lenistwa jest wiele, to tylko dwa przykłady. Jak mówiłem każdy z nas jest inny, ale wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek coś osiągnęli, łączy jedna niebywała cecha. Zapewne zastanawiasz się czy sekret tkwi w jakimś genie? Może to jakiś rodzaj specjalnego pożywienia? Czyżby wszyscy ludzie sukcesu za młodu mieli zawód syn!? Otóż odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi… tamtaramtam: „Nie chodzi tylko o systematyczność”.
Dobra, czyli wszyscy Ci piękni, uśmiechnięci, zdrowi ludzie sukcesu, są systematyczni, ale to wymaga niesamowitej pracy… Właśnie sęk w tym, że nie! Robiono badania naukowe, które stanowczo i jednoznacznie odpowiedziały, kiedy dana czynność staje się naszym nawykiem. Liczba jest zaskakująco niska, ale jeszcze Wam jej nie podam. :D Robię to z premedytacją, abyście sami na własnej skórze mogli się przekonać, jakie są efekty prostych zabiegów. Drogi czytelniku, jeśli dotarłeś aż tutaj, oznacza to, iż chciałbyś coś zmienić w swoim życiu, ale nie bardzo wiesz od czego zacząć. Opowiem Ci jak to zadziałało w wielu przypadkach moich znajomych oraz moim własnym.

*Przykład:
Jako młody adept, niegdyś siłowni, później sportów walki, zawsze chciałem mieć sześciopak. Urwał! Kto by nie chciał! Tym bardziej, iż zawsze byłem pełnoprawnym pulpetem, moja waga startowa – gdy rozpocząłem przygodę z BJJ, wynosiła 115 kg. Tłuściutko, smalec wylewał się bokami, moi znajomi często mawiali do mnie „Grubby”, a w lustro patrzyłem tylko do szyi, poniżej była strefa tabu. Mimo sporego bica, nienajgorszej klaty, brzuch deklasował wszelkie osiągnięcia. Myślałem, że może samo regularne chodzenie na BJJ na mnie wpłynie. Z przekonaniem: „Efekty przyjdą z czasem”, ciężko trenowałem. Niestety nic takiego nie miało miejsca. Treningów co raz więcej, kilogramów +/- trzy kilogramy, zależnie od pory roku. Przez to traciłem już powoli nadzieję i sam nie widziałem jak się zmotywować do dalszej pracy. Grubo było, ale te tęgie lata są już za mną i powiem wam jak to zrobiłem. Któregoś dnia, kiedy to wkurzony na siebie za swój stan ciała, siedziałem sobie na siłce stwierdziłem, że za cholerę nie pamiętam ile cisnąłem w ostatnim tygodniu na klatę. Mając ten problem niepierwszy raz, wylazłem zdenerwowany z siłowni. Wpadłem do kiosku, kupiłem zeszyt oraz długopis. Rozpisałem trening, ciężary etc. Od tej pory każdemu treningowi towarzyszył zeszyt. Co tydzień sumiennie zapisywałem postępy, zwiększałem ciężary, itp. Waga zaczęła lekko ruszać. Cud się stał, to niemożliwe! A jednak, waga powoli ale systematycznie spada. Pomyślałem – ok, to może warto wyrzucić słodycze z diety. Po trzech miesiącach wjeżdżam na wagę i co widzę? 104 kg! Wynik nieosiągalny, jakby z innego wymiaru. Z wrażenia chciałem skakać i krzyczeć eureka. Kiedy emocje już opadły, zauważyłem jedną rzecz, a mianowicie notes! Poszperałem, poczytałem mądre książki i zobaczyłem takie coś.

*Ćwiczenie:
💣💣💣 Notes: Każdego dnia, przez miesiąc, zapisuj dokładnie i starannie cztery (nie więcej, nie mniej) rzeczy jakie masz zrobić tego dnia, np.: Posprzątam pokój, zrobię zakupy, ugotuję obiad, pójdę na spacer. Nic więcej. Zapisz cztery proste hasła. Mało tego, za wszelką cenę je wykonaj. Jeśli jednak, nastąpi: trzęsienie ziemi, zaleje Ci mieszkanie zepsuta pralka sąsiadki, ktoś z bliskich trafi do szpitala, a Ty nie zdążysz wykonać któregoś z zadań, zapisz to na czerwono! Pisz tak przez miesiąc, ciekawe efekty przynosi dwudziesty pierwszy dzień. Po tym dniu, ciągłego planowania, ludzki umysł nie zauważa obowiązku, ale stwierdza, iż jest to cząstka składowa naszego życia. Takie podejście do sprawy, wypisywania tych czterech czynności jest wówczas nawykiem, a nie obowiązkiem! Zatem wiedząc, że oddychanie nie sprawia Ci żadnych problemów, gdyż jest niezbędnym nawykiem, to pomyśl co się stanie z zapisywaniem swoich zadań? Dzięki temu ćwiczeniu osiągamy bazę do wprowadzenia zmian. Teraz już wiesz jak się zmotywować?

*Nawyki żywieniowe:
Wiedząc już jak zmieniać swoje nastawienie do pewnych koncepcji, aby czuć się zdrowo, mieć więcej energii, warto zacząć zapisywać to, czego nie zjem dziś, np.: Nie jem chleba, nie zjem słodyczy, etc. Ponadto należy posiadać podstawową wiedzę na temat żywności i wdrażać ją w życie.
a) Jedz TYLKO prawdziwą żywność. Największy problem – ludzie kupują gotowe produkty, tj.: mrożone pierogi, sałatki na wynos, lazanie z kartonu, mrożone pyzy, paluszki rybne etc. Co raz rzadziej na Polskich stołach króluje karkówka z grilla, czy porządny schabowy (ale bez panierki!). Nikomu nie chce się robić w kuchni. Prawda jest tutaj bezlitosna, przetworzona żywność jest znacznie droższa od normalnej. Mało tego możesz być pewny, iż jest ona wykonana ze śmieci, a wartości odżywcze są znikome. Przy tej ilości czynników antyżywieniowych zawartych w tych produktach, czujesz się źle i wiecznie głodny. Żeby zmienić ten stan rzeczy, kupuj tylko żywność nieprzetworzoną, np.: świeże mięsa i ryby, świeże warzywa i owoce, jajka, ryż, kasze, etc. Staraj się, aby na Twoim talerzu pojawiło się mięso, które sam mogłeś „upolować”, a do niego były warzywa, które byś mógł sam zebrać.
b) Zmień jakość i ilość tłuszczy. Gubienie wagi (jak i jej nabieranie) to skomplikowany proces. Ludzki organizm to wspaniała maszyna, ale jeśli ją zaśmiecimy takim szajsem jak tłuszcze trans, wówczas nawet najlepszy lekarz i farmakologia nam nie pomoże. Pij codziennie tran, do smażenia używaj tylko tłuszczy łatwo wchłanianych MCT (olej kokosowy, masło klarowane, smalec). Jak smażysz, to nie na wiór, tylko tak, aby z tej potrawy w środku coś jeszcze zostało. Stosuj tyle tłuszczu ile potrzebujesz. Jeśli potrawa pływa w tłuszczu, jak ryba po oceanie, to chyba coś jest nie tak! Potrawa ma mieć smak, a smak gwarantują przyprawy, a nie tłuszcz sam w sobie!
c) Odpuść sobie gotowe słodycze. Jeśli masz ochotę na słodkie, idź do kuchni. Weź mąkę gryczaną, marchewkę, kilka brzoskwiń, dwa serki almette, ksylitol lub stewie i zrób to cholerne ciasto marchewkowe. Jest MEGA pyszne, starczy Ci na cały tydzień. Objesz się jak nigdy, a każda kaloria z niego jest czysta i pełnowartościowa. Nie ma tłuszczy trans, spulchniaczy, chemicznych barwników i aromatów. Jeśli potrzebujesz przepisów na słodycze pisz, jak zawsze pomogę.
d) Kup kilka istotnych akcesoriów do kuchni. Podstawą jest dobra patelnia. Ja osobiście kupuje teflonowe patelnie w Ikea za bagatela 12 zł (starcza na 2-3 miesiące). W mniejszych miastach, są często sklepy w stylu „1000 pierdół z niemiec”, tam też znajdziecie wysokiej jakości akcesoria kuchenne. Bez wagi ciężko wiedzieć, ile czego walisz na talerz, zatem kup ją. Zaopatrz się w blender, dzięki niemu można zrobić pyszne zupy kremowe, koktajle, naturalne shake-y, ogranicza Cię tylko wyobraźnia.
e) Nie kupuj chleba/wyrobów mącznych gotowych w sklepach. Patrząc na chleb w sieciówkach, jak widzę skład dostaję zawału serca. W piekarni składu nie widzę w ogóle i jedyne co mogę sobie pomyśleć to, jak bardzo mnie trują. Czasy kiedy chleb naturalnie się kruszył, rósł na prawdziwych zakwasach, albo drożdżach dawno minęły bezpowrotnie. Zatem co jeść Donaju, jak Urwał! nic nie można jeść. Jak dalej nie wiesz, zapraszam do działu „Realfood”, tam znajdziesz odpowiedzi.
f) Dla fanatyków chleba. Mam takich klientów, co bez chleba nie mogą żyć. Ok, jeśli sytuacja jest w tym wypadku napięta, jak baranie jaja, to idź do sklepu, kup maszynkę do pieczenia chleba (ja mam Zelmera za 200 zł) i zrób ten chleb sam! Jeśli nie stać Cię na maszynkę i nie wiesz jak zrobić ten chlebek – pisz, pomogę.
g) Zmień przekąski. Jeśli masz ochotę na przekąski w ciągu dnia, to niech to będą przekąski zdrowe: suszone mięso (dostępne w biedronkach), orzechy migdałowe lub nerkowce (pozostałe mają niekorzystny stosunek kwasów omega 3 do omega 6), owoce i warzywa.
h) Rób jedzenie na cały dzień. Najlepiej kupić kilka plastikowych pudełek i mieć jedzenie przy sobie zawsze. Łatwo to zorganizować. Wieczorkiem siadasz, gotujesz na cały następny dzień, w ten sposób zaoszczędzasz czas i pieniądze, a w dodatku wiesz co jesz.

*Wnioski:
Prawdziwe jedzenie jest znacznie tańsze, smaczniejsze i zdrowsze od przetworzonego.
Kucharz ma w domu co najmniej taki zestaw przypraw: zioła prowansalskie, pieprz kajeński, sól himalajską/morską, curry, kurkumę, bazylię, czosnek – świeży, cytrynę, przyprawę do kurczaka (te naturalne bez sztucznych dodatków), przyprawy na grilla (również naturalne), ziele angielskie, kakao, cynamon, przyprawę do piernika i wiele innych.
Bez dobrej patelni teflonowej/ceramicznej nie ma zdrowego gotowania. Jak sprzęt do bani, to choćbyś był mistrzem świata nie uradzisz.
Tłuszcz jest nośnikiem smaku, a nie jego głównym składnikiem.
Panierka do mięsa, to najgorsze źródło nadmiaru złych tłuszczy (bo przegrzanych) jakie jest, zrezygnuj z niej.
Nikt z dnia na dzień nie został wirtuozem, zatem eksperymentuj w kuchni, nie bój się łączyć smaków, jak się nie uda to będziesz wiedział czego nie lubisz.
Na takie gorące dni nie ma nic lepszego, niż świeży koktajl ze świeżych owoców z odrobiną lodu. Całość z łyżką ksylitolu ładujesz do blendera i masz wspaniałe orzeźwienie. Kosztuje mniej niż 7,90 zł za 300 ml
Domowe lody to nie problem, wystarczy znaleźć przepis, wstać i je zrobić.
Takiego kakao, jakie zrobisz sam w domu, z naturalnego wyrobu, nie kupisz nigdzie i za żadne pieniądze. Mocno się zdziwisz, kiedy to pod wpływem samego aromatu przypomnisz sobie smaki dzieciństwa.
Nigdy! do niczego! nie używaj białego cukru! Nigdy! Wstań teraz i wyrzuć go do kosza. TERAZ! Leć do sklepu, kup stewie i ksylitol.

*Puenta:🆒
Skoro masz narzędzie do zmian – notes, wiesz jak je wprowadzić w życie i wiesz jak się zmotywować, to co tu jeszcze robisz?

💪💪Nie ważne czy ćwiczysz, czy walczysz, wracasz z tarczą albo na tarczy.💪💪

Tak to się robi:
https://www.youtube.com/watch?v=WK0Ns5G_hRo

Przypisy:
Loren Cordian „Dieta Paleo”
https://excellenceassured.com/305/simple-truth-about-your-habits-nlp

Ważne adresy:
Tłuste życie
Szkolenia Mauricz.com
Barbell Brothers – Świetna kadra trenerska
Newsy ze świata grappling-u

O autorze

Donaj

4 komenatrzy

Zostaw komenatrz
  • Świetny tekst otwierający oczy na nasze usprawiedliwienia , w stylu „nie mam czasu bo musze pracować”-tak naprawde po prostu nam sie nie chce tylko nie mamy odwagi przyznac sie przed sobą samym. Czy nie nauczylem się bo pracuje????-Nie! tak naprawde nie chciało mi się zaplanować tej nauki i tego zrobić.Taka jest prawda!

    Poproszę o więcej…..

    • Witam

      Dziękuję, za ciepłe słowa Postaram się pisać więcej – ostatnio działam więcej na YT, stąd właśnie taki delikatny przestój w artykułach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych tagów HTML i atrybutów <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Copyright © 2015. Mateusz "Donaj" Donajski

/* ]]> */