Recenzja 2 x ME

Dziś na tapetę wjeżdża recenzja 2 x ME

Minimum Zaangażowania Maksimum Efektów to książka na temat odchudzania i nie tylko. Siadajcie wygodnie, weźcie łyk kawy, ciasteczka pod ręka i zaczynamy

Ostatnio zakupiłem pewną ciekawą książeczkę autorstwa małżeństwa Tobiasza i Agnieszki Wilk. Całkiem ciekawa lekturka, więc postanowiłem wam ją w skrócie zrecenzować.
Jako, że jestem sportowym świrem i mam dość mocnego bakcyla na zdobywanie nowej wiedzy, przeszukując oceany internetów natrafiłem na profil na facebook-u: „No Cardio”. Zaintrygowany nazwą kliknąłem i wszedłem. Fanpage dość ciekawy, same rzetelne informacje, interesujące podejście do sprawy oraz dość dobre wyjaśnienie, dlaczego nie należy biegać, wiosłować, jeździć na rowerze w formie tradycyjnego treningu „cardio”. Pomyślałem fajni ludzie. Po chwili okazało się, iż wydali książkę, więc klik, klik, klik i jest. Tak oto mocno zdziwiony niezawodnością poczty polskiej otrzymałem to dzieło na czas, wypisane w pocie czoła przez właścicieli strony.

*O autorach
Autorzy książki to maniacy sportowi, którzy swoją wiedzą pragną pomagać ludziom. Tobiasz to mgr inż. fizjologii żywienia człowieka, uniwersytecki mistrz polski w kulturystyce z 2009, trener personalny, bloger, organizator licznych konkursów kulturystycznych. Człowiek z wieloletnim doświadczeniem w branży, który przetestował już wiele ścieżek. Agnieszka to mgr inż. technologii żywności, mistrzyni uniwersytecka w bikini fitness z 2012 roku, dietetyczka. Osoba z dużym doświadczeniem, która dość głośno i wyraźnie sprzeciwia się ogólnie panującemu korporacyjnemu motto: „liczy się zysk”. Po przez swoje nauki, namawia ludzi do jedzenie żywności nieprzetworzonej oraz propaguje zdrowy tryb życia.

*Wykonanie
Jakość wykonania niestety nie jest najlepsza. Książka jest klejona i to słabo, gdyż po jednym przeczytaniu już się rozkleja okładka. W tekście również pojawiają się błędy edycyjne i interpunkcyjne. Poza tym książka jest dość uboga w kwestii szaty graficznej. Okładka również nie specjalnie zachęca do zajrzenia do środka, brak skrótowych informacji, opisu co możemy znaleźć w książce, haseł zachęcających do dalszego czytania.

*Treść
Jeśli chodzi o zawartość, to prawie idealnie. Prawie urwał. Struktura książki jest dobra, działy przeplatają się ze sobą wzajemnie tworząc synergiczną całość, co daje dużą frajdę z jej czytania i znacząco pomaga przyswajać zawarte w niej informacje. Autorzy dość ciekawie opisali nam naszą aktualną wiedzę na temat odchudzania, ilości posiłków w ciągu dnia, czym jest głód oraz jak sobie z nim radzić. W sposób czytelny i interesujący poruszona kwestia śniadań oraz ich wpływu na zbawienny dla nas hormon wzrostu. Dość pobieżnie, ale spójnie piszą na temat poszczególnych makroskładników diety i pokarmów. Interesujące bardzo mogą być, szczególnie dla początkowych adeptów sportów, zagadnienia dotyczące treningów cardio, które szerzej są rozpatrywane na ich profilu na facebook-u. Ponadto w książce znajdziemy ciekawy opis suplementacji treningowej, z konkretnymi i rzeczowymi uwagami na temat najpopularniejszych produktów.

*Krótko i na temat:
Zalety:
💣Świetny pomysł rozpisania bardzo uniwersalnej i możliwej do zrealizowania diety. Genialne podejście do kwestii IF (Intermittent Fasting – czasowych głodówek) oraz cudowne wykorzystanie jej prozdrowotnych aspektów. Szczerze nie widziałem jeszcze tak przemyślanego skryptu w kwestii dietetyki pod przeciętnego Kowalskiego. Stosując się do tych rad, możemy śmiało próbować swoich startów w sportach sylwetkowych czy pracować nad naprawdę godną podziwu muskulaturą. Zdecydowanie te porady pomogą wszelkiej maści biznesmanom, lekarzom, osobom pracującym w trybie zmianowym, sportowcom amatorom.
💣Ciekawe spostrzeżenia na temat ilości posiłków zjadanych w ciągu dnia, a ich wpływowi na nasze zdrowie i samopoczucie.
💣Bardzo przystępny język. Zagadnienia medyczne, hormonalne wyjaśnione w sposób, łatwy i przyjemny. Dzięki temu spokojnie nadążamy za tokiem myślowym autorów, a także możemy lepiej zrozumieć funkcjonowanie naszego organizmu.
💣Wszystkie wykresy oraz tabele są bardzo czytelne. Nie trzeba być kosmonautą, aby je zrozumieć i wyciągnąć odpowiednie wnioski.
💣Bardzo czytelne i dobre przybliżenie problematyki treningów typu „cardio” oraz zwrócenie uwagi na brak ich efektywności.
💣Ciekawie opracowany dział suplementacji, jednym słowem naga prawda na ich temat oraz sprawna próba wyjaśnienia tego mechanizmu.
💣Linki do rzetelnych badań, związanych z konkretnymi zagadnieniami.

Wady:
💣Błąd merytoryczny nr 1. Autorka twierdzi, iż kwas ALA jest jedynym niezbędnym nienasyconym kwasem tłuszczowym z grupy Omega 3. Takie rozumowanie jest niewłaściwe, gdyż może on zostać przekształcony do postaci egzogennych (niezbędnych) EPA (kwas eikozapentaenowy) i DHA (kwas dekozaheksaenowy), jednak ten proces jest BARDZO, ale to BARDZO MOCNO NIEWYDAJNY! DHA jest niezbędne do rozwoju mózgu (zarówno w okresie płodowym jak i do normalnych funkcji poznawczych człowieka), natomiast EPA jest środkiem silnie przeciwzapalnym, powstrzymuje agiogenezę (proces nadmiernego wzrostu naczyń krwionośnych). Tutaj macie pełny wykres przekształcania się poszczególnych kwasów tłuszczowych.
💣Błąd merytoryczny nr 2. Polecanie oleju słonecznikowego jako źródła kwasu LA (linolowy). Jest to nienasycony kwas tłuszczowy z grupy Omega 6, który jest mocno kontrowersyjny ze względu na to, iż hamuje on działanie przeciwzapalne kwasów z rodziny Omega 3. Ponadto ziarna słonecznika posiadają kwas fitynowy (co uniemożliwia wbudowanie minerałów, blokuje enzymy trawiące białko), zawiera lektyny (które są w dużej mierze odpowiedzialne za choroby autoimmunologiczne) oraz inhibitory pepsyny (pepsyna rozkłada białka do łańcuchów polipeptydowych, hydrolizuje wiązania peptydowe).
💣Błąd merytoryczny nr 3. Mierzenie wszystkich jedną miarą, a mianowicie zalecanie jednakowych ilości (bardziej niż minimalnych moim zdaniem) spożycia ALA oraz LA w ilości łyżeczki oleju lnianego oraz dwóch łyżeczek oleju słonecznikowego. Może jest to dobra i wystarczająca ilość dla osób zdrowych, nie chorujących ważących 50-60 kg. Fighter ważący 100 kg, który by bazował na takich ilościach szybko by padł. Zalecane dawki kwasów Omega 3 dla zdrowych osób to 0,25g na 4,5 kg masy ciała.
💣Nie uwzględnienie różnorodności odbiorców. IF jest miłe i skuteczne, ale co w przypadku zawodników trenujących rano (fighterzy przed walką, zabiegani biznesmani)? Ponadto głodówka trzy razy w tygodniu, kiedy to spożycie kcal dla mężczyzny ma wynosić 1575 kcal jest nie wykonalna w przypadku nawet zapalonych amatorów sportu. Już widzę jak trójboista siłowy na takiej diecie idzie robić martwe ciągi i zarzuty albo grapplera, który wpada na 2 godziny ciężkich sparingów na matę. Aż mi się w głowie zakręciło na samą myśl.
💣Brak uwzględnienia aspektów dietoreapii. Przykładowe potrawy zawierają gluten, licznego rodzaju ziarna, tłuszcze trans etc. Jest to dość poważne uchybienie kiedy to poleca się w książce „prozdrowotnej” jedzenie drożdżówek czy nisko tłuszczowych ciast w stylu, cytuję: „szarlotka, muffinka”…
💣Błędy edycyjne, dość liczne i widoczne w samym tekście w trakcie czytania.

*Puenta:
Jeśli jesteś początkującym adeptem sportu i nie bardzo wiesz gdzie ustalić swój początek oraz jak dojść do wymarzonej sylwetki, a nie masz ochoty na duże wyrzeczenia dietetyczne to jest to pozycja dla Ciebie. Tanim kosztem (40 zł za książkę), dowiesz się jak szybko i skutecznie zmienić swoją sylwetkę z ludzika „Michellina” na całkiem wyciętego gościa. Pamiętaj, że niestety pomimo tego, iż dzięki temu będziesz pięknie wyglądał na zewnątrz, to w środku już tak kolorowo nie będzie.

O autorze

Donaj

16 komenatrzy

Zostaw komenatrz
  • Dzięki za szczerą recenzję i liczne słowa pochwały!
    Krytykę również przyjmujemy. Chcielibyśmy jednak nieco wyjaśnić wady które wymieniłeś.
    1. Jeśli chodzi o skład i wykonanie to nasza książka była odrzucona przez wydawcę (powód: „książka jest przeładowana wiedzą”) i musieliśmy ją wydać sami. Nie mieliśmy też żadnych sponsorów więc własnymi siłami i środkami finansowymi zrobiliśmy co się dało. Do tej pory nikt nam nie zgłaszał, że książka się rozkleja , jeśli powtórzą się takie uwagi to spróbujemy to poprawić. W kolejnych dodrukach eliminujemy też drobne błędy edycyjne i interpunkcyjne za co czytelników przepraszamy. Co do grafiki okładki to chcieliśmy zerwać z popularnym książkach o odchudzaniu jabłkiem z centymetrem chcąc w ten sposób pokazać, że mamy zupełnie inne podejście do kształtowania sylwetki.
    2. Temat spożycia omega-3 uważamy, za otwarty ale raczej dystansujemy się do wszechobecnej propagandy rozbudowanej suplementacji. Na pewno przyjrzymy się Twojemu podejściu do tego tematu.
    3. Różnorodność odbiorców. System 2xME sprawdzi się bardzo dobrze u większości społeczeństwa (od kanapowca po zawodnika sportów sylwetkowych), ale osoby uprawiające sporty wytrzymałościowe lub sztuki walki będą musiały nieco przerobić plan pod siebie czego nie zabraniamy. Trudno napisać program, który byłyby idealny dla wszystkich (dla nas sukcesem jest to, że jest dobry dla większości). Wbrew Twoim obawom 1600kcal nie jest trudne do wytrzymania w dzień nietreningowy (w ten dzień intensywne treningi są zabronione!), zwłaszcza, że przed i po jest dzień obfitujący w większą ilość kalorii. Nawet mężczyźni ponad 100kg nie mają z tym problemów. Pewnie kojarzysz temat vlcd gdzie na takiej kaloryczności nakokosowane chłopy wytrzymywali non stop kilka tygodni – to jest dopiero trudna i niezdrowa redukcja.
    4. Piszesz, że polecamy szarlotkę i mufinkę. a) jest to tylko jedna z opcji, dla osób dbających o zdrowie przecież jest tam wiele innych propozycji. b) szarlotka, czy mufinka robiona samemu wcale nie musi być taka niezdrowa i może nie zawierać tłuszczów trans Szkoda, że nie wspomniałeś o tym jak bardzo jesteśmy przeciwni tłuszczom trans, wskazując je jako główną przyczynę raka na świecie.
    5. Puenta. Miło nam, że punktem odniesienia recenzji była książka „panaceum dla wszystkich na wszystko” która nie istnieje, a do której dążyliśmy Wybacz, że nie udało się bardziej zbliżyć do ideału. Cieszymy się, że mogliśmy wprowadzić na rynek coś zupełnie przeciwnego do popularnych ostatnio pięknych i kolorowych książek Lewandwskiej i Chodakowskiej. Postawiliśmy na coś innego niż podstawy odżywiania + zlepek marketingowego gówna. To czy ktoś stosując program 2xME straci oprócz tłuszczu zdrowie, zależy od tego co sobie wybierze w ramach naszego schematu. My pozostawiamy każdemu wybór jak daleko chce pójść w stronę zdrowia czy przyjemności Mateuszu absolutnie nie odbieraj naszych wyjaśnień jako próby ataku. Naprawdę mega się cieszymy, że dokonałeś tak szczerej recenzji według Twojej wiedzy i doświadczenia. Fajnie, że doceniłeś przydatność naszej książki Bardzo Ci dziękujemy!

    • Klasa, mega klasa. Ja tak jak pisałem i tak książkę polecam, bo zawiera bardzo dużo ciekawych, trafnych, a nawet innowacyjnych spostrzeżeń. Zdecydowanie warta jest swojej ceny i faktycznie, moja wina mogłem być bardziej obiektywny i wspomnieć o dziale tłuszcze trans obszerniej.

      Co do okładki, to myślę że dobrze by było rzucić ze 3 hasła i znaleźć dobrego grafika. Wówczas nie trzeba tego cholernego jabłka, a mogłoby powstać coś innego i atrakcyjnego.

      Co do jakości wykonania samej książki, to wiele wyjaśnia, skoro robiliście wszystko sami i własnym nakładem sił. Widać chęci oraz trud pracy jaki włożyliście w swoje Dzieło.
      Może ja trafiłem jakiś słabszy egzemplarz i się rozkleił. Mimo to trzymając ją w ręku mam wrażenie braku odpowiedniej jakości wykonania.

      Zarzucili wam przeładowanie wiedzy? To kto w Polsce wydał takie książki jak Dieta Paleo Robba Wolfa? Strasznie popierdzielone to jest kiedy jeden Polak coś robi, a drugi mu nogę podkłada. Strasznie współczuję.

      Książka bez dwóch zdań jest lepsza, zarówno merytorycznie, jak i jakościowo (w rozumieniu treści) od jakiś Chodakowskich czy innego syfu tego typu, więc nawet szczerze przez myśl mi nie przeszło, żeby to porównywać. Szczerze to chętnie bym zrecenzował (pojechał) te cosmopolitany fitnessu, ale zwyczajnie szanuje swoje pieniądze i ich nie kupie Emotikon smile

      Tobiaszu, przez myśl mi nie przeszło, że ten komentarz to próba ataku. Szczerze dawno nie czytałem tak konstruktywnej wypowiedzi. Jeszcze raz gratuluje dobrej książki, która powinna moim zdaniem być obowiązkową lekturą, każdego miłośnika zdrowego, sportowego trybu życia, a szczególnie początkującym adeptom fitnessowej ścieżki

  • Cześć,

    Mam pytanie odnośnie OMEGA – 3. Skomplementuję wskazaniami producenta w postaci 2 g dziennie. Ze wzoru podanego powyżej wynika, że powinienem 5 g. Czy tutaj powinienem założyć, że wzór jest dostosowany do osób intensywnie ćwiczących?

    • Witam

      Nie to jest dawka na początek, jeśli ktoś nigdy nie brał nie suplementował Omega 3. Powoli schodzisz do 2 g z tych dawek co miesiąc w dół. Jak już pousuwasz stany zapalne i przywrócisz właściwą równowagę kwasów tłuszczowych to mówię od 2 do 3 g dziennie w zupełności wystarcza.

  • Jestem po przeczytaniu książki 2xme i 3 miesiącach diety (-10kg).

    Jeśli doszło do nieścisłości w kwestii kwasów ALA (przemiana faktycznie jest nieefektywna), to fajnie, że zostało to zauważone i liczę na uwzględnienie w kolejnych wydaniach.

    Odnośnie proponowanego schematu – bardzo cieszę się, że jest właśnie taki i zostawia wolność. To jest jeden z filarów tej diety, jak dla mnie, przesądzający o jej skuteczności.
    Po pierwsze, można dzięki temu stopniowo zmieniać swoje życie na zdrowsze, kształtując swoje nowe nawyki żywieniowe, bez skazywania się na porażkę (nią właśnie kończą się najczęściej wszelkie rewolucje).
    Po drugie, życie serwuje nam co jakiś czas „niewyróbki” i „fuck-upy”, gdzie trzeba zjeść cokolwiek na mieście, żeby nie paść z głodu. Piękno tej diety polega na tym, że nie tylko da się to zrobić bez większego uszczerbku dla całego odchudzania (nawet, jeśli przekroczy się limit kalorii).
    Po trzecie, brak odniesień do glutenu uważam za mega zaletę tej propozycji. Kto zdecydował się na wyeliminowanie glutenu, ten spokojnie sobie z tym poradzi w proponowanym schemacie. A kto uznał niesłuszność doniesień nt. glutenu (lub widzi ryzyko wykluczania całej gamy pokarmów), ten też się na tej diecie odnajdzie. I to jest super!

    Dodam jeszcze, że publikowane przepisy są najczęściej bardzo smaczne! Bez tych wskazówek (zaczęłam zanim się pojawiały na stronie) dieta szybko robi się monotonna, a do większego czarowania przeciętny zjadacz chleba nie ma wystarczającej wiedzy. Jednak z przepisami jest nie tylko smacznie, ale np. kurczak dzięki nowym odsłonom wrócił do łask!

    Co więcej, wydzielanie sobie deserów okazało się mieć nieprzewidziany pozytywny efekt – ćwiczy w dobrze pojętej samokontroli zamiast trybu „wszystko albo nic”.

    Ogółem polecam. Z powodu niedoczynności tarczycy przytyłam 20kg, których nie mogłam zgubić przez kilka lat. Na tej diecie się udaje a aktywność tarczycy na bieżąco monitoruję i wszystko jest OK, jak dotąd.

  • Cześć, jestem zainteresowana tą dietą, ale lubię aktywność fizyczną, zwłaszcza jazdę na rowerze i grę w tenisa, która bywa dość intensywna. Czy uprawiając te sporty mogę stosować ilość kalorii przeznaczoną dla osoby z mojej kategorii wagowej czy z uwagi na zwiększoną ilość spalanych kalorii muszę równocześnie zwiększyć kaloryczność posiłków z 350 kcal na powiedzmy 450 ??

    • Witam
      Słuchaj nie gniewaj się, ale nie udzielam porad treningowych (dotyczących motoryki i mechaniki treningu, diety, supli czy SAA) innym ludziom, gdyż byłoby to nie w porzadku względem moich podopiecznych, którzy za taką wiedzę płacą. Mam nadzieje, że rozmiesz mnie.

      Pozdrawiam

  • Dzięki mojemu znajomemu już zakupiłam tą książkę i czekam na dostawę jej wierze w nią i pokładam w niej nadzieje Wielkie nadzieje!

    • To dobrze, bo książka jest warta zakupu. Jedyne czego w niej brakuje to kwestia dietoterapii (tej podstawowej) oraz kilka błędów merytorycznych, m.in. co do oleju słonecznikowego oraz lnianego. Poza tym sam sposób myślenia i wskazówki na temat układania diety, moim zdaniem idealne na dzisiejsze czasy kiedy ludzie nie mają czasu na nic.

  • Witam
    Jestem w trakcie lektury 2XME, i mogę już powiedzieć że chcę podjąć próbę tzn. diety wg. planu z ksiązki. Niedawno zakończyłem spotkania z dietetykiem z sieci Naturhouse i nie mogę powiedzieć niczego negatywnego. Ba, wręcz czytając książkę mam wrażenie że wiele z tego było mi wpajane przez dietetyka, jednak kwestia finansowa wygrała (130 zł/ tydzień), ale muszę być uczciwym i stwierdzić że w pół roku -10 kg. Natomiast 2XME fascynuje mnie podejście do tematu głodówki i braku śniadań. Fascynacja jest przeplatana strachem, ale do odważnych świat należy. Co do książki gorąco polecam. W końcu pozycja z której jako laik mogę się czegoś dowiedzieć a nie tylko udawać że czytam
    Pozdrawiam i czekam na kolejne pozycje literatury
    Simon

  • Mógłbyś wytłumaczyć swoją wypowiedz ? : „Pamiętaj, że niestety pomimo tego, iż dzięki temu będziesz pięknie wyglądał na zewnątrz, to w środku już tak kolorowo nie będzie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych tagów HTML i atrybutów <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Copyright © 2015. Mateusz "Donaj" Donajski

/* ]]> */