Poczatek rekompozycji sylwetki

Poczatek rekompozycji sylwetki

Witajcie Kochani, zgonie z zasadą serii jest to kolejny artykuł, który będzie wychodził cyklicznie na stronę, zatem kilka słów wstępu dla tych co są nowi, reszta może przejść dalej do kolejnego akapitu. Drogi czytelniku, skoro już tu jesteś to kilka słów o mnie. Nazywam się Mateusz, jestem trenerem od kilku lat. Na YouTube oraz Facebook-u możesz zobaczyć jaki  ze mnie człowiek, czym się zajmuje szerzej oraz jakiej wartości tworzę materiały. Drogi widzu to czego ja od Ciebie oczekuje to odrobina kultury, konstruktywna krytyka oraz najważniejsze to UDOSTĘPNIANIE materiału, jeśli już go przeczytałeś czy zobaczyłeś. To straszna bolączka moich widzów, bo im się wydaje często, że wśród swoich znajomych mają tylko takich, których ta tematyka by nie interesowała. Powiem tak drogi czytelniku, jeśli ja mogłem poświęcić swój czas i wiedzę, aby napisać dla Ciebie tych kilka cennych porad, to może warto by było, abyś i ty chciał dać z siebie odrobinę pracy dla mnie i kliknąć ten guzik? Ja na napisanie i naukę poświęciłem łącznie 18 lat, ty na kliknięcie max 18 ms. Zatem co, let’s make a deal? Hmmm, common? xD Damy radę zrobić tak, abyś UDOSTĘPNIAŁ materiał każdy jeden, który zwyczajnie uznasz za dobry lub trafiony, czy też znalazła się tam jakaś wskazówka, która Ci wyjątkowo odpowiada? Jeśli z kolei masz pytania, albo czegokolwiek nie zrozumiałeś, czy też masz sugestię jak poprawić ten materiał, to pisz śmiało w komentarzach. Pamiętaj, że te przyjemne komentarze też są mile widziane. Zatem nie przedłużając może zaczniemy? Dziś dość ciekawy temat, a mianowicie początki treningu. Od czego należy zacząć i jak właściwie rozpocząć swoją wędrówkę po siłowni.

Początek rekompozycji sylwetki. Każdy z nas na początku naszej wędrówki na salę, chciał zmienić swoją kompozycję ciała. Prawie każdemu człowiekowi, który bierze się za jakąś aktywność fizyczną, zależy w głównej mierze nie na samym budowaniu masy mięśniowej, gdzie kobiety wręcz niestety błędnie, próbują tego unikać jak ognia. Jednak każda z tych osób powie Ci wyraźnie, że potrzebuje jedynie zgubić trochę tłuszczu… Skąd to się bierze? Pochodzenie tego dziwnego przeświadczenia, że da się tylko schudnąć bezboleśnie złożone. Po pierwsze mamy tu do czynienia z aspektem kulturowym, gdzie wciąż „skinny” jest w modzie i ludzie lubią oglądać wychudzone wieszaki, czego dyktatorem jest ogólnie pojęta moda. Druga kwestia to brak wiedzy na temat funkcjonowania i pracy ludzkiego organizmu. Niestety na dzień dzisiejszy już wiemy dokładnie jak działa ludzki organizm i wiemy kiedy jest on w stanie spalać tłuszcz, a kiedy go gromadzi. Ludzie ciało to takie części składowe jak woda, mięśnie/tłuszcz, kości, organy oraz pozostałe tkanki. Aby zachodziły w nim jakiekolwiek reakcje musi być dobrze nawodnione, o czym już kiedyś wspominałem. Kolejna sprawa to stosunek tkanki tłuszczowej do mięśniowej. Chodzi o to, że największymi złodziejami energetycznymi, czyli tkankami wymagającymi dużych ilości energii do istnienia są organy i mięśnie. Organów w pewnym momencie rozwoju życia już bardziej nie wyśrubujesz, ale co innego jeśli mowa o mięśniach. Mięśnie aby się gromadzić, potrzebują czasu, wysiłku oraz dobrych warunków środowiskowych. Dzięki temu rozwijają się, a w raz z rozwojem każdego grama tych mięśnie rośnie nasz metabolizm spoczynkowy, czyli potrzebujemy więcej energii, aby tylko utrzymać to co mamy. Tkanka tłuszczowa, jako tako, nie wymaga energii do podtrzymania, gdyż sama jest zapasem energetycznym i jako taki służy. Zatem najszybszy sposób pozbycia się tkanki tłuszczowej, jest właśnie po przez zwiększanie metabolizmu spoczynkowego, tak aby w momencie gdy nie trenujemy, zużywać jak najwięcej zapasowej tkanki. Moi drodzy, to jest ten moment, gdy trzeba zdać sobie sprawę, że niestety nawet jeśli raz schudniesz z tej tkanki tłuszczowej, ale nie nabudujesz mięśni, to prędzej czy później wrócisz do poprzedniej wagi, wystarczy kilka dni złego humoru, ze 2-3 napady na lodówkę w ciągu doby i „efekt jojo” gotowy. Dlatego jednym z pierwszych celów Twojej rekompozycji ma być budowanie masy mięśniowej, po to, aby w momencie gdy skończysz ją budować, a skład oraz kompozycja i symetria sylwetki będą Ci odpowiadać, to wtedy aby utrzymać taką sylwetkę nie będziesz musiał na „siłę” utrzymywać nieprzyjemnych warunków dietetycznych, a jedynie te, które już są Twoim nawykiem, bo Ciebie tutaj doprowadziły. To jak z postanowieniami noworocznymi, o których ostatnio robiłem film na YouTube, nie zadziałają jeśli będą zbyt duże i zbyt złożone. Aby wielkie cele, takie jak rekompozycja, miały miejsce, musisz zdobyć nawyki, które do takiego typu sylwetki mogą Ciebie doprowadzić. Zatem musisz przejść od początku do końca cały proces budowania masy mięśniowej, później redukcji tkanki tłuszczowej, aby zobaczyć efekt końcowy. Wiesz dokładnie dzięki temu na jakie ustępstwa dietetyczne nie jesteś w stanie pójść, a na jakie możesz. Daje Ci to „base line”, co dla Ciebie trudne, a co wręcz naturalne. Zatem jak rozpocząć naszą zmianę? Postaram Ci się to wytłumaczyć w punktach:

  1. Mięśnie to naturalny „złodziej energetyczny”, którego zadaniem jest zwiększenie nie tylko samej objętości masy mięśniowej, ale również poprawa możliwości motorycznych. To właśnie anabolizm mięśni szkieletowych umożliwia zwiększa nasz bilans spoczynkowy, co przekłada się na lepszą gospodarkę cukrową, dłuższe życie, a także trudniejsze przybranie na wadzę w przyszłości. Kobiety nie biorące dopingu, w ogóle nie powinny się obawiać ciężarów, gdyż nabranie przez nich objętościowo masy mięśniowej jak i w ogóle zmiany fizjologiczne w ich ciałach zachodzą bardzo powoli i wymagają dużego poświęcenia w tej materii. Zatem bez obaw drogie Panie, bo nie będziecie wyglądać jak damska wersja HULK-a, choćbyście się „zkichały”.
  2. Proces rozpoczęcia rekompozycji bezpiecznie jest zacząć od lekkiego dodatniego bilansu kalorycznego, gdyż często okazuje się, iż to już w zupełności wystarcza na początku. Wiele osób zalicza dzięki temu taką tendencję, że zmieniają się obwody, a waga nie bardzo chce się wahać. Wówczas otrzymujemy to do czego dążmy, jednak ten stan nie będzie trwał wiecznie i już po kilku tygodniach należy wprowadzać zmiany, w postaci, np.: obniżenia lub podwyższenia kalorii, zależnie od tego co jest celem takiej rekompozycji i jak ona idzie.
  3. Tkanka tłuszczowa nie pobiera prawie w ogóle energii do funkcjonowania. Służy jako zapas energetyczny na „trudne czasy”. Ludzki organizm źle toleruje duże i nagłe restrykcje kaloryczne, dlatego wszystkie „diety cud”, w stylu Ducana, Kwaśniewskiego, czy diety z kolorowych pisemek nie pomagają w dłuższej perspektywie czasu. Dieta to nie jest coś jednorazowego, a zwykła świadomość żywieniowa konsumenta. Dzięki takiemu podejściu, konsument wie ile zjadł energii, jakie ma dzienne zapotrzebowanie kaloryczne oraz czy je przekracza w danym okresie czasu. Dieta to zwykła matematyka, gdzie jedynie zależnie od celów możemy zmieniać ilość makr, aby chcieć wywołać konkretny efekt. Zatem, błędem jest myślenie o zrzuceniu tylko tkanki tłuszczowej, gdyż nie mając świadomości jej powstawania niechybnie ten proces się powtórzy.
  4. Odpowiednie nawodnienie to podstawa gwarancji sukcesu. Nie ma takiej fizycznej możliwości, aby bez odpowiedniej ilości wody zagwarantować jakiekolwiek pozytywne zmiany dla naszego ciała dowolnymi bodźcami, w stylu trening czy dieta. Niestety, zbyt często widzę ten podstawowy błąd wielu adeptów sportów sylwetkowych, którzy zbyt pochopnie podchodzą do tematu picia wody. Efekt zawsze jest jeden, zwiększona ilość bólu głowy, problemy z ciśnieniem, układem RAA i bogowie wiedzą co jeszcze. Znacie pewnie wiele takich przypadków, gdzie kulturyści przesadzili z odwadnianiem i przez to znaleźli się w szpitalu. Dokładnie takie same przypadki są na zwykłych siłowniach, gdzie od czasu do czasu ktoś zasłabnie, bo pije zdecydowanie za mało wody. Przypominam, że minimalna ilość czystej wody dla zdrowego człowieka, w ciągu dnia, to dla mężczyzny trenującego 3 litry a dla kobiety 2.
  5. Mięsnie budujemy za pomocą zwiększającego się jakościowo wolumenu treningowego. Jakościowy wolumen treningowy, którego objętość się zwiększa, to taki, w którym parametry takie jak tempo wykonywanych ćwiczeń, ilość serii oraz powtórzeń, długość trwania przerw i serii oraz ciężar na którym wykonujemy dane ćwiczenia ulega zmianie, na pewnym odcinku czasu. Chodzi o to, aby za pomocą odpowiednich narzędzi jednoznacznie zaliczać progres treningowy z tygodnia na tydzień pod kątem optymalizacji wyżej wymienionych parametrów. Przykładem jest minimalne zwiększanie obciążenia z tygodnia na tydzień w danym cyklu treningowym.

To by było na tyle jeśli chodzi o dzisiejszy artykuł Kochani. Jak widać rekompozycja to nie takie straszne rzeczy, jedynie należy wiedzieć jak spokojnie się do tego zabrać. Pamiętajcie tylko, że łatwiej jest budować pewien typ budowy, wiedząc że pod spodem mam coś co pobiera moc do utrzymania, a nie ją magazynuje. Kobiety (mężczyźni również) powinny poszukiwać właśnie najczęściej rozwiązań zwiększających objętość masy mięśniowej, gdyż to ją najciężej zbudować. Kochani to by było na tyle dziś, jak zawsze na koniec wam przypominam o naszym Patronite dla tych którzy chcą wesprzeć naszą działalność oraz kodzie rabatowym na Muscle-zone.pl DONAJ05, który wam daje możliwość zupaków z 5% rabatem na cały asortyment.

O autorze

Donaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych tagów HTML i atrybutów <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Copyright © 2015. Mateusz "Donaj" Donajski

/* ]]> */