Wakacyjne roztrenowanie

Wakacyjne roztrenowanie, czyli czego unikać w trakcie przerwy.

W życiu każdego sportowca przychodzi taki moment, kiedy to jedziemy na zasłużone wakacyjne roztrenowanie czy też odpoczywamy od siłowni, sali treningowej oraz całej musztry treningowej. Niestety wiąże się to z pewnymi nawykami, o których chciałbym z wami porozmawiać.

*Przykład:
Przed rozpoczęciem swojego urlopu, pilnowałem się względem jedzenia. Nie byłem na jakiejś mega redukcji, ale ważne było żebym jadł „czysto”. Waga pokazywała 100 – 101 kg. Więc, pakuje się ze swoją piękną Martynką. Młody posłany na kolonię, zatem mamy przed sobą dwa tygodnie czystego, niepohamowanego, cudnego szaleństwa. Wakacyjne roztrenowanie, zawodów nie ma, hulaj dusza, piekła nie ma :) . Plecaki spakowane, fura zatankowana. Pierwszy przystanek… Woodstock. Tam wiadomo xD , ale ze względów prawnych, które restrykcyjnie wiążą mi ręce, nie opowiem wam ze szczegółami, jakim to szaleństwom się oddawaliśmy, podczas samego przystanku. Cel był jeden, BANIA. Główny sport: piwo & grill. Tak, tak, przez pojęcie grill, myślę o tych kiełbach co tam sprzedają (omnomnom smaczna sojo, glutaminianie sodu, gumie tara, azotynie sodu i wiele innych, po prostu mniam ). Ponadto, nagminnie utylizowałem za pomocą swego układu trawiennego, niezliczone ilości zapiekanek i innego świństwa. Kiedy po ciężkim obżarstwie, Woodstock się skończył, postanowiliśmy pojechać do znajomych do Czech. Tam, no cóż, czeska gościna (if ya know what i mean ), wieczna impreza, ale na treningi dwa razy dziennie chodziłem. Więc się rozgrzeszałem, regularnie. Zatem przebywając na notorycznej fazie, tej czy innej, aktywnie wypoczywałem razem z moją Ukochaną. Po powrocie z urlopiku, wjeżdżam z ciekawości na wagę. Tam przecieram oczy i ze zdziwieniem, po pewnej chwili, ładuję się jeszcze raz. Niestety wynik ten sam… pomyślałem: „łeee spokojnie masz wakacyjne roztrenowanie, będzie dobrze, zważysz się na czczo”. Następnego dnia, kiedy już byliśmy całą rodziną w domu, wchodzę na wagę i znów widzę tę dziwną liczbę 108 kg? WTF?!? Aż tyle wody zassałem z tymi węglami? Na pewno, uff idę pizne kilka serii cardio i będę jak nowy Około dwóch tygodni później, jedziemy w trasę. Tym razem w pełnym składzie, na drugą część urlopu, do mojego rodzinnego miasta Gorzowa Wlkp. Waga przed wyjazdem spadła do 105 kg. Pomyślałem: łeee jest dobrze, nie pilnuje się za bardzo, mam dużo mocy, czuje się świetnie, ale co ja się tłumaczę. Żyje się tylko raz, a wakacyjne roztrenowanie jest tylko raz w roku, zatem skoro matematyka tak mówi, to musi coś w tym być Walę dalej, nieubłaganie leci wóda litrami. Do tego wjeżdżają częste słone i słodkie przekąski. Życie jak w Madrycie. Po jakiś dziesięciu dniach tak intensywnej utylizacji odpadów poprzemysłowych zawierających: gluten, soję, sód, inhibitory proteazy, lektyn, tłuszcze trans, zauważyłem że jakość mojego snu spadła. Śpię po 10 godzin i dalej jestem jakiś taki jakby lekko pijany. Pewnie to od nadmiaru snu, pomyślałem. Zatem skracam sen do 7-8 godzin przez następnych kilka dni. Niestety, jak się łatwo domyśleć, nie pomogło. Po powrocie z urlopu waga nieubłaganie wskazała 108,5 kg. Właśnie tak się kończy, wakacyjne roztrenowanie. W głowie lekki mętlik, ale jak wrócę do treningu będzie ok. Przecież musi być. Dupa! do treningów nie mogłem się zmotywować przez kolejne dwa tygodnie. W końcu jak wróciłem, czułem się jakbym codziennie z rana przerzucał dwie tony gruzu, a następnie szedł ciężko ćwiczyć. Waga nie chciała schodzić przez długi czas, a choroby jesienne łapały mnie, jakbym miał magiczny lep, który je przyciąga, niczym zapach odchodów przechodniego psa. Wówczas powiedziałem dość, ruszyłem szturmem okupować księgarnie na temat diety paleo, zadzwoniłem do mojego trenera z „Barbell Brothers”, Kamila Koczwary i naglę wszystko zaczęło wracać do normy.

*Wnioski:
Nigdy gdy masz wakacyjne roztrenowanie, nie podchodź do spraw żywienia na zasadzie: „Hulaj dusza piekła nie ma”. Organizm ludzki dostaje takiego szoku, że cała gospodarka hormonalna może dosłownie runąć. Spadnie libido, przestaniesz się wysypiać, a głowa będzie ważyć grubo ponad tonę. Pojawią się gazy i inne nieprzyjemności związane z trawieniem złych pokarmów.
Pamiętaj jeśli jesz zdrowo, zgodnie z zaleceniami i nagle zaczniesz wrzucać w siebie śmieci, organizm zacznie się bronić. Spowoduje to jego nadmierne przeciążanie, co z kolei zadziała odwrotnie do zamierzonych celów. Zamiast wypoczywać, ludzkie ciało wchodzi na wyższy bieg, gdyż paliwo mu dostarczane jest bardzo lichej jakości i wymaga większych wydatków energetycznych aby je przyswoić.
Poza zdrowym ciałem, głowa też musi odpoczywać. Żeby to zapewnić, jak jesteś na urlopie to jedz tego grilla, ale niech to będzie: karkówka, schab, kurczak, stek, a nie kiełbasa. Jedz do syta, bez ograniczeń, ale zdrową żywność. Skoro masz ochotę na cheat meal niech to będzie clean cheat!
Nikt nie umarł od zjedzenia paczki ciastek owsianych napchanych cukrem, ale jednej paczki, nie dziesięciu!
Staraj się gotować na urlopie, jeśli nie masz takiej możliwości, kupuj tak, aby twój obiad składał się ze składników, które możesz rozpoznać. Unikaj sosów (nigdy nie wiesz skąd są i co zawierają), mięs mielonych, makaronów, deserów nienaturalnych (wszelkiego rodzaju dziwne galaretki, ciasta, shake-y, smoothie i inne miksy, gdzie nie widać poszczególnych składników).
Jeśli masz ochotę na lody, zapytaj sprzedawcy o skład, pochodzenie. Najlepiej kupować te naturalne, idzie je łatwo rozpoznać, po tym, że każdego dnia zmieniają się ich smaki. Wówczas masz pewność, że dostawca robi je każdego dnia na bieżąco.
Jedz owoce, skoro masz napady słodkości, chcesz pohulać, ok. Jeśli po zjedzeniu 1 kg truskawek, w jogurcie naturalnym, posypanych stewią lub ksylitolem, zagryzionymi wielkim arbuzem oraz czterema brzoskwiniami dalej masz ochotę na: „coś słodkiego”, nie czekaj. W tej chwili wstań z fotela i idź do lekarza, poproś o komplet badań. Następnie udaj się do dobrego dietetyka i zrób porządki w kuchni! To ostatni dzwonek, przed nadchodzącym: zawałem, osteoporozą, miażdżycą, niewydolnością nerkową oraz cukrzycą. Poważnie, jeśli jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności, twoja genetyka pozwalała Ci do tej pory na takie życie, natychmiast je zmień. Skutki braku działań będą tragiczne, gwarantuję. Masz to jak w banku! Poważnie czytelniku weź to sobie do serca.
Jeśli lubisz alkohol, niech to będzie taki, który nie zawiera glutenu oraz cząstek stałych (wszelkie piwa odpadają). Najlepiej sprawdzają się alkohole oparte na owocach, tj.: tequila, cognac, brandy, cyrd (uwaga na cukier, nie pij za dużo), wina (owocowe).

*Puenta:
Każdy dzień się liczy, a wszystko co zjesz stanie się obrazem Twojego zdrowia i sylwetki.

💪💪Nie ważne czy ćwiczysz, czy walczysz, wracasz z tarczą albo na tarczy.💪💪

Dobre wakacje:

Przypisy:
Robb Wolf „Paleo dieta”
Włodarek Dariusz „Dietoterapia”

#holiday #warrior #wakacje #MMA #trening #wakacyjne #roztranowanie

 

 

 

O autorze

Donaj

2 komenatrzy

Zostaw komenatrz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych tagów HTML i atrybutów <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Copyright © 2015. Mateusz "Donaj" Donajski

/* ]]> */