Siła dystansu, czyli skuteczne zbijanie wagi

Jak wspomniałem w tytule artykułu, zbijanie wagi jest skuteczne dzięki sile dystansu w jakim ową rekompozycję wykonujemy. To właśnie czas jaki sobie obierzemy w dużej mierze jest gwarancją sukcesu lub porażki, niezależnie od naszej genetyki, budowy ciała czy też silnej woli. Nie będąc gołosłownym sam jestem dokładnie tego żywym przykładem i bazując na swoich doświadczeniach opowiem wam jak to wyglądało u takiego endormorfika jak ja.

* Geneza
Zbijanie wagi nie jest procesem jednodniowym, czy też godzinnym. Wiadomo istnieją pewne sposoby, które wam zdradzę, wspomagające ten proces, a wręcz błyskawiczne jeśli na dany moment czy konkretna chwilę potrzebujemy warzyć, czy wyglądać jak zagłodzony dzieciak J Jednak docelowo nie o to każdemu z nas chodzi. Ludzie, sportowcy czy też nie, chcą wyglądać szczupło, dobrze się czuć i cieszyć się dobrym zdrowiem. Jednak jak wiadomo, nic w życiu nie przychodzi za darmo. Wymaga to pewnych wyrzeczeń, zmian nawyków żywieniowych, innego postrzegania jedzenia, ale o tym mówiłem już wcześniej. Teraz chciałbym Wam bezpośrednio pokazać, jak czas wpływa na kompozycję naszego ciała, czystość naszej diety, a dokładniej jak zmienia się nasza sylwetka w obrębie czasu.

*Przykład
Rok 2006, początek moich studiów, zacna waga ok. 105 kg. Lekka otyłość, brzuch delikatnie wychodził przed klatę, ale tragedii nie było. Wiedza na temat żywienia praktycznie zerowa, pomimo przeczytanych niezliczonych Flex-ów (Gimby nie znojo ) i Muscular Development-ów w piwnicy, to o odpowiednim żywieniu wiedziałem tyle, ile o naprawie telewizorów kończąc technikum elektroniczne. Po tej zacnej szkole wiedziałem, gdzie znajdują się śruby, ale nie miałem pewności czy potrafiłbym je wszystkie poprawnie odkręcić, nie wspominając już o faktycznej naprawie. Tak więc uzbrojony w nikły zarys teorii na temat dietetyki w ciągu moich kilku lat studiowania, dorobiłem się wydatnego kolegi „Maćka” i tak oto w 2010 wrząc 125 kg wyglądałem prawie jak ludzik Michelin Później rozpocząłem przygodę z BJJ, powrót na siłownię, ale nic z tego. Waga niemal stała w miejscu. Dopiero po pewnym czasie, kiedy zrozumiałem aspekty dietoterapii, wytłumaczono mi dokładnie jak projektować dietę, tak aby się nie zagłodzić, a schudnąć, wtedy zrozumiałem co jak i dlaczego. Mimo jednak tej wiedzy, dalej miałem problem z utrzymaniem czystości diety oraz wagi. Pytanie brzmi – dlaczego? Przecież dokładnie wiem jak projektować dietę, wiem czym grozi fakt nie przestrzegania samej diety oraz z jakimi nieprzyjemnościami to się wiąże. Zdaję sobie sprawę z tego, jak fatalnie się czuję, gdy spożywam śmieciowe żarcie, widzę siebie w lustrze i na dodatek zdecydowanie dostrzegam zmiany skórne jakie temu towarzyszą (trądzik, przetłuszczająca się cera). Mimo tego, dawniej często pozwalałem sobie na grzeszki żywieniowe, dłuższe odstępstwa od prawdziwego jedzenia, olewanie dzienniczka żywieniowego. Jak zbijanie wagi to tylko na zawody, czy też zbliżający się sezon wakacyjny. Wówczas to była ostra mobilizacja, wynajem trenera aby mnie przypilnował i ciężka harówa. Jeśli natomiast tylko mogłem sobie pozwolić na chwilę odstępstwa, od razu sięgałem po słodziutkie migdały w czekoladzie i inne łakocie, które nie zostały przygotowane przeze mnie, lecz zakupione w lokalnej drogerii. Ten cykl trał i trwał, aż do pewnego momentu. Któregoś, pięknrgo dnia stwierdziłem, że periodyzacja jest świetna, ale tylko w treningu. Przypomniałem sobie swojego pierwszego podopiecznego Bartusia, który dzięki mnie w przeciągu roku zgubił 30 kg. Zacząłem dokładnie analizować jego przypadek. Powoli, acz stanowczo zastanawiałem się jak u niego przebiegał cały ten proces. Przypomniałem sobie niezliczone imprezy zaliczone po drodze, te morze wódki jakie w siebie wlaliśmy oraz jego podejście do samej diety. Wtedy doznałem olśnienia. Przypomniała mi się stara dobra prawda, że życie to nie sprint, lecz maraton i należy stopniowo, ale stanowczo wprowadzać do niego pewne zmiany. Pomyślałem sobie tak… Przez całe technikum jadłeś co było, później na studiach żarłeś to co ci smakowało, ale jednocześnie było cię na to stać, a na końcu od razu wpadłeś na głęboką wodę, wyłączyłeś nabiał z diety, pieczywo, przetworzone mięsa, cukier rafinowany, tłuszcze trans i inne substancje antyżywieniowe. Zostawiłeś praktycznie płatki owsiane, zalałeś całość wodą, kurczakiem  i ryżem, zapominając o najważniejszym aspekcie jedzenia… o smaku! Niestety aby stosowana dieta była skuteczna, musi ona smakować. Nie oznacza to, iż ma być idealna, ale niestety pewne standardy muszą być zachowane. Tak, to była pierwsza rzecz, o jakiej zapomniałem sam w swoim przypadku, a o którą zadbałem u Bartka. Kolejna sprawa to wdrażanie diety. Bartek robił to stopniowo, nie rzucił alkoholu z dnia na dzień, o pieczywie też nie zapomniał jednego wieczora. Wszystko nabierało kształtu i jak rzeźbiarz definiuje kamień, tak on stopniowo dostosowywał swoje nawyki żywieniowe do możliwości swojej woli. Efekt końcowy, sami wiecie jaki był, dlatego uważam że siła dystansu ma znaczenie. To czas daje nam możliwość dorastania w kwestiach dietetycznych oraz świadomości naszego ciała i własnej psychiki. Do wszystkiego trzeba dorosnąć, a Ty drogi czytelniku na jakim etapie jesteś? xD

* Wnioski
⚡Dieta to nie jednodniowa zmiana. Wszystkie próby przyspieszania tego procesu zakończą się niepowodzeniem, a samo jej postrzeganie jako konieczności, doprowadzi cię do całkowitego odejścia od niej samej.

⚡Nie rozłożenie sił, odpowiednio w czasie, zawsze doprowadza tylko do jednego rezultatu – PORAŻKI.

⚡Jedzenie poza skutecznym działaniem nasycania naszych komórek w substancje odżywcze, ma jedną niesamowitą i konieczną właściwość… MUSI SMAKOWAĆ! Inaczej, niestety, ale będziemy jeść to co dobre i pod ręką w sklepie, a nie to co sami zrobimy.

⚡Zmiana nawyków żywieniowych to proces ciągły, trwający odpowiednią ilość czasu. Każdy z nas jest inny, a jego dojrzałość emocjonalna, względem podjętych decyzji może przebiegać szybciej lub wolniej.

⚡Zmiany aby jednak odnosiły skutek muszą być wprowadzane, a nie odkładane na później w nieskończoność.

⚡Wszystkie aspekty dietoterapii i zbilansowanej dietetyki są ważne, zatem na samym końcu musisz zrealizować plan w 100%

* Puenta
Dieta to tak naprawdę zmiana pewnych nawyków, jeśli wprowadzisz je rozważnie to nawet ich nie zauważysz.

Kochani to by było na tyle dziś, jak zawsze na koniec Wam przypominam kodzie rabatowym, który Wam daje możliwość zakupów z 7% rabatem na cały asortyment w sklepie Muscle-zone.pl DONAJ05 . Jeśli wciąż jesteś chłonny wiedzy zapraszam Ciebie do naszych VOD, czy Webinarów oraz na obóz edukacyjno sportowy,  podczas którego możemy indywidualnie razem z Basią wszystko wytłumaczyć oraz nauczyć jak żyć w zgodzie ze swoim ciałem, tak aby było Wam wygodnie. Ludzkie ciało ma preferencje, jest elastyczne i dopasowuje się do preferencji, ale wymaga pewnych podstaw, o których niestety nie nauczyłeś się w szkole. Jeśli chcesz nadrobić zaległości, poprawić stan zdrowia, kondycji, zgubić nadmiar tkanki tłuszczowej, nauczyć się jak jeść aby nie tyć i jeść to co lubisz, czy może rozwinąć się jako już zawodowy sportowiec to zapraszamy! Obóz jest kameralny, maksymalnie 18 osób, a każdy kursant w ciągu 5 dni dostaje indywidualną opiekę. Szczegóły oczywiście tutaj.

💪💪Zatem niezależnie czy ćwiczysz, czy walczysz, wracasz z tarczą albo na tarczy!💪💪

*Ważne adresy:
Tłuste życie
Szkolenia Mauricz.com
Barbell Brothers – Świetna kadra trenerska
Newsy ze świata grappling-u

 

O autorze

Donaj

2 komenatrzy

Zostaw komenatrz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych tagów HTML i atrybutów <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Copyright © 2015. Mateusz "Donaj" Donajski

/* ]]> */